Dla siebie,
te zbiory późnych kolacji w koło pasa
/przez Ciebie/
przepraszam że czekoladki idą mi w pupę
lecz miło zjeść je w kształcie serduszek
/by zrobić iluzjostyczną kupę/
i te udo tak krótkie że łapiesz je w dłoń by już mieć mnie całą
porywają Cię za kark moje rozdwojone końcówki.
i ściągasz zabijające loki sztywne wsuwki.
Kochasz moje 152 cm,
i 90 w biuście kochasz jeszcze bardziej.
/...wybaczam/
W delikatnych częściach Twojego policzka,
piegi maczam.
I gdy szukasz tej mięciutkiej szyi pachnąc tym że jestem wyjątkowa,
/już trzeszczy tylko podłoga/
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Oddałam Ci ciało..
A Ty chcesz jeszcze mą dusze
Splamiłam swój honor
A teraz muszę...
ukrywać się
w innych ramionach
Nie chce:
Twej litości
Obłędnego pożądania
Smaku Twego gniewu
Dotyku zimnego 'drania'
Oddałam Ci ciało...
Czy to dla Ciebie jeszcze mało?
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
KREW
Dzień to chyba już piąty czy szósty
Na nic tampony i wata
Pochwa moja się rozkrwawiła
I śmierdzi jak murzyńska chata
Ten zapach w całości mnie trawi
Ogarnia mnie słodki fetorek
Dlaczego Bóg w swej miłości
Dał cipkę mi? A mógł dać worek...
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Piana
Afrodyta wynurzająca się z morskiej piany
oczy zwrócone ku cielesności
jego piękno
nie jest aby mają
dla mędrców Bhagavat-gity złudzeniem
dla proroków marnością
przynosi pożądanie
rodzące ból i śmierć
rozkosz wypełnioną cudami i pieśnią
olśnieni
nie zauważamy związanych rąk
spętanego językiem języka
przestajemy widzieć najważniejsze
ogromną jak ląd do którego spieszy
pianę
esencję znikomości
ta nawołuje - wyjdź mi naprzeciw
zanurz się
spłuczę twoje ślady
byś mógł na zawsze związać się
z mitem
i stać się mną
powracającymi w pieśniach kochankiem
kochanką
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Wypieki na polikach irytujące
Ból w głowie, niosę siebie w niej.
Nie w sercu, nie w dłoniach
W niej właśnie powstaje to co nie powinno
Wytwarzam tam głosy zza ściany
Trzymam emocje na skórzanej smyczy.
Skórą nic się nie wydostanie.
Rozbiegane oczy, mały chłód
Słucham dalej głosu zza pleców
I idę w głowę odwiedzić sama siebie.
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Głupiec siedzi na krawędzi
boga a i człowieka spogląda
- ślepo w dół ; pluje gdy ślina
w biegu pęd traci
;obija się od słuchu przylega
do policzka rozgniewanej słabości
nikczemny orgazm ; odbity bez nakazu
werset pychy zatracony gest
- karci rozum by dać posłuch własnej
nadzei po której nawet ślad ;
nawet tępe tchnienie
ani się widzi wnikać w czeluść niepamięci
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Pani i Pan -stka
Będzie dobrze
Mówi masochistka
Zabijcie mnie!
Będę cierpieć
Psychicznie poznam
Sadystę Pana
Pokocham siebie
Dla niego
Proszę:zabij
-Ależ nie...
To sprawi nam
Obydwu rozkosz
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Przedszkole
na maleńkim krzesełku
wąsko włączę oczy zwiastunu
mgielną panią kochającą alghedonię
tamtej zerowej środy
ona nie chciała mieć zeza
ale i tak prosto malowała
puzzle myliła i w bierki nie grywała
za to była wysłannikiem 'boję się już'
ściągała zawsze majtki guzików blokadą
a za kreski na ścianie wyryła się
na niejednej alei sławnych
lekarzy
adwokatów
samobójców
ich nie krzywiących się ust
pisarzy
stała się muzą i rysunkiem
bez zbędnych ceregieli namazianych
byle do lewego rogu i dwa dni kąsów
nie istniały pięcioletnie obowiązki
zachodów i wschodów do usłuchania
były przypływy i odpływy
piach i tak wszystko zgarniał
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
UJMUJĄCA PROSTOTA
Czymże jest bez cierpienia istota
Kartką papieru, zbitkiem zdarzeń?
Nie czując bólu i upokorzenia
pozbawiam się też resztek marzeń
O przyszłości, o pracy, rodzinie, radości
O milioniach złotych na koncie, spokoju, zdrowiu, mądrości
Dlaczego tylko takie rozmyślenia nachodzą mnie, gdy moje oczy
Zmęczone snem i dniem powszednim, rozkleić się o drugiej w nocy...
Muszą... w tym cała istota
Gdyż to nie wiersz, lecz liryczny plaster
Na moje chore ego łata
Którą zakładam codzień w nocy, gdy budzi mnie PROSTATA
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Ambiwalencja uśmiechu
ty lecisz jak ten
młody bóg
i nagle haczysz o wystającą łopatkę
jak wygląda teraz
twoja rozerwana ambiwalencja
i człowiekiem się zwiesz
nie ukryjesz uśmiechu
kradniesz dni miesiącom
już nie moim
i zadajesz pytanie
spadające z wyżyn człowieczeństwa
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|