Łzy rozkoszy
ubierasz nad ranem swoje zaspane rzęsy
we wspomnienia namiętnej nocy
twoja twarz jest nadal wstydliwa
a młode jak rozkosz ciało
zaczyna znów budzić /moje/ pragnienie
twoje wargi szukają z utęsknieniem
wilgotnych ust by ukoić samotność
słodkie rzęsy delikatnie muskają wyobraźnię
oczy rozbierają bezwstydnie ponętne ciało
z resztek przyzwoitości
ja wiem że długo nie pozwolisz by moje pożądanie
było wystawione na żer bezczynności
moje dłonie nie zapomniały jeszcze wędrówki
po kształtach twojego anielskiego ciała
czułaś moich skrzydeł najdelikatniejszy dotyk
twoje ciało czeka namiętnie na spełnienie
nieuchwytne spojrzenie rozbiera niecierpliwie wstyd
gorące usta rozgrzewają pragnienia
czujesz budzącą się we mnie namiętność
jak długo jeszcze będę czekał na twoje łzy rozkoszy
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Przyjdź, kochanie....
Przyjdź nocą
rozłóż płaszcz swojego ciała
na mojej cienkiej skórze
Przyjdź, kochanie
pieść dłońmi winogrona soczyste
sącz z nich sok
Przyjdź tej nocy
będę penetrować wargami
całą szlachetność twoją
i usta
Przyjdź dzisiaj
utop się ze mną w mlecznej drodze
widniejącej na niebie
w niebie
Przyjdź
a rozkosz będzie nam dostatkiem
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Fachowiec
Jestem fachowcem od mokrej roboty
Kocham delikatnie
Zapuszczać się w leśny gąszcz drzew
Lub na łyse wzgórza
Poniżej poziomu morza
Wyżej niż niejeden z was
Ochoczo zabieram sie do pracy
Wstrząs lasu lub tylko mały dreszcz
Silnym ramieniem uspokajam naturę
Zwierzęcia rozpalonego
Lawą podniecenia
Mokra plama
Pod leśnym gąszczem drzew
Lub jak wolicie
Pod łysym wzgórzem
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Pod powieką nieba
w jej wnętrzu się rozpajęczał
jak anielska ręką
misternie tkany
złoty puch
zamknięta pod powieką nieba
zanurzała westchnieniem stopy
za horyzontem
dzikich kroków
trwali
w karmazynie grzechu
wpisani w siebie
obłokami zakrzepłej pary
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Usłysz mnie...!
Jesteś tam, Boże?
Usłysz moją modlitwę
posłuchaj lamentu...!
Boże...
pragnę posiąść jego sekrety
penetrować wargi sercem..!
Boże...
przyświadcz mi przysługę
pozwól mi na grzech okrutny...!
Boże...
Błagam cię, Panie...!
Pragnę tańczyć przed jego obliczem
W namiętności ledwo dyszeć
Panie mój....
pożądam go...!
wysłuchaj mojej modlitwy!
ukaż mi zgodę
Boże....
wiem, że mnie potępiasz
prawdą, iż ten uczynek
ten grzechem śmiertelnym
podwójnym grzechem
Ale pozwól mi
na stosunek
z twoim wrogiem
diabłem
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Otwarte kleszcze zamkniętych ud
gotowe na pożarcie twojej krwi
z bezczelnie rozwartą paszczą
ślinią się do ciebie
rybim odorem zioną
bezzębną paszczą
zgniatają
twój majestat
pochłaniają go do dna
a ty
pęczniejesz w ekstazie
rozrastasz się w nich
karmisz chłonką
plujesz nasieniem
rzygasz
szmacisz w nich swoją ego
a one żrą niestrudzenie
twoje drżenie
wylane wraz z krwią rozkoszy
napełniają nią trzewia
by nasycone tą dawką
mogły wypluć ją
i rozewrzeć kleszcze
kolejny raz
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Świadomość ciał.
Księżyc, światło miesięczne
Wielki drży nad Tobą majestatycznie...
A Ty śpisz - nie wiedząc.
Nic nie czując, nawet tego,
co ze mną się zdarza.
Gdy śpisz, sny powoli migoczą
Ci cyrkoniami przed zmysłami,
dotykają Twojej skóry obrazy,
słyszysz zapachy odbijające
się boleśnie od jaźni.
A noc ma bursztynowe oczy.
Powiedz mi, skąd jeszcze znasz
ten kolor?
Woła Cię noc do siebie.
Zamyślone dłonie błądzą,
blade i drżące -po aksamicie
rozpalonej, Twojej skóry.
Wilgotne, chybotliwe wargi
przemykają kontemplując po
Twym ciele.
Nie!
Gwałcący ruchy rzeczywistości
palec znajduje swe przeznaczenie
na zaspanych, zamyślonych po trochu
ustach.
Nie możesz się odezwać,
zerwać całunu wzruszeń
i płonących namiętności.
Pięknie jest.
Na końcach mych rzęs
drżą brylanty, nikt nie
wie, czy ze wzruszenia,
czy wybuchu emocji.
Teraz milcz.
Niech Twoja świadomość
będzie tylko dodatkiem
do Twojego ciała.
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Makowe kobierce
kiedy tęsknota mokrym bulwarem
naprzeciw rozwija wstęgę
krokiem niespiesznym
majaków pełnym
stąpasz wśród rojnych akwarel
kropla za kroplą wymywasz drogę
w kałużach
wyciszasz serce
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Suknia
zbierałem je wieczorem
spacerując wśród wspomnień
byłaś tam ze mną
tkałem suknie o poranku
dekorując ją marzeniami
byłaś tam ze mną
założyłem ją w blasku słońca
obsypując nagie ciało
byłaś tam ze mną
odpływałem w rozkosz
całując ukochane ciało
byłaś tam ze mną
oddawałaś pocałunki namiętnie
głaszcząc mnie czule
byłaś tam ze mną
byliśmy razem tak blisko
kołysząc się przy śpiewie ptaków
byłaś tam ze mną
zastygliśmy w uścisku
oddając siebie w słońcu
byłaś tam ze mną ubrana w płatki fioletu
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|