Prezenty
image1
Co na prezent
Polecamy
Życzenia, E-kartki

Każdy wieczór..
Każdego wieczora zamykam oczy...
I myślę o Tobie..
Nie chcę Cię stracić,
ale moja siła wciąż maleje...
Co mam robić?
Już chyba nic nie da się zrobić..
Już za późno..
Już nie mam sił..
Czasu..
Ani ochoty...
Jeśli Ty nie pokażesz tęsknoty...
To ucieknę tam gdzie są same czarne koty...
Zapomnę o Tobie..
A Ty zapomnisz prędzej o mnie..
W oparach absurdu
Czasem w środku nocy się budzę
Siadam na łóżku i patrzę
Przyglądam się twarzy
Śpiącego koło mnie człowieka
Kim jesteś? - pytam sama siebie
Dlaczego z Tobą swe życie związałam?
Kim jestem dla Ciebie?
Jam całym Twym światem
Masz mnie tylko
To mną się bawisz
Mną leczysz rany
Mną łagodzisz smutki
To na mnie wyładowujesz
Swe niepowodzenia
Lecz kim Ty dla mnie jesteś?
Tyś mą chorobą
Śmiercią powolną
W samotności cierpieniem
Ty zginiesz beze mnie
Ja zginę z Tobą
Tak tkwimy w absurdu oparach
Za dniem dzień kolejny
Czas lekarz postawił diagnozę
Wystawił receptę
Tylko czy lek skuteczny się okaże?
Albo czy sił do walki z chorobą wystarczy?
Bal
nie tańczy
nie chce
pantofelki bezwiednie leżą
policzkami
na chłodnym parkiecie
spod grzywki łzy
raz po raz
ciężkim lotem
tłuką o toń czarno-białej sukienki
rozpostarty materiał
jak kwiat zwiędnięty
a ona
wciąż czeka i czeka
lecz księżyc sam toastuje za noc
przetaczając się do
drugiego kąta nieba
księżniczka zastanawia się
dlaczego jej książę nie przyszedł
nie tańczy
nie chce
Pies
żartobliwy nie-wiersz o marnym losie grajka
walony kijem
po szarej strukturze
mózgu
przeganiany
z kąta w kąt
niczym pies
nie dziwcie się
że szczekam
cieszcie się
że nie gryzę
Ratuj
zanikam
choć mówią 'nie'
płomień oczyszcza
spalam się
ratuj mój cień
jasność ognista
nicość srebrzysta
łzą okraszona
zanikam
jutro było wczoraj
znów spóźniony
prawie zanikniony
następny dzień
ratuj mój cień
Samotność
wnika w mą duszę
we wszystkie jego zakamarki
nawet tam
gdzie od lat jest ciemno
samotność
nie chcę
nie chcę być dłużej sam
to tak straszna rzecz
najgorsza z najgorszych
nie pierwszy raz
i nie ostatni
Dźwięk Samotności
W eterze kolejne nutki płyną
A ja patrzę za okno
Wypatruję Nadziei
Miała zaraz przyjść...
Dwie audycje minęły
Przyszła Tęsknota
Zasłoniłam okno
Wyłączyłam światło
Jak oderwany od kiści owoc
Jak jabłko w stosie pomarańczy
Tak i ja samotna
Słucham
Trzeciej audycji płynącej głosem który
mnie usypiał
Wpatrzona w głośniki
Chciałabym by eter przybrał Twój chociażby cień
A tak co mi pozostało?
Dźwięk samotności...
Ucieczka przed samotnością
kolejny dzień budzi mnie
nie ma Cię
niestety...
to był tylko sen
poranna kawa pozwala mi żyć
zmusza do bicia serce,
które już dawno przestało bić
idę przez miasto
niby znajome, a jednak obce,
wśród znajomych twarzy,
ciągle samotny
w hałasie i zgiełku
myśl jak promyk jasna
ze nadejdzie wieczór
ucichnie to miasto
noc przykryje wszystko
jak kołdrą - ciemnością
może uda mi się zasnąć
uciec przed samotnością
Kraina Utraconych
Spoglądając w niebo,
marząc o świecie w którym w którym nie można tego czuć....
O krainie za którą można walczyć
Za którą można ginąć
Kolejny blask przestał już cieszyć
Dzień został już jedynie przerwą
Słońce oznacza już jedynie śmierć
Gdy zbliża się noc, gdy zanika światło
Noc nie potrzebuje już luny
My już jej nie potrzebujemy
Wystarczą nam iskry naszych mieczy
Kiedy to było, gdy spacerowałem swobodnie w blasku nocy?
Ile to już dni minęło odkąd to czułem?
Jutro umrę, już nigdy nie będę cierpieć
Zginę za swą krainę,
chodź powinienem za 'nią' .....
Dotykam-marznę
czas kapiąc
łzami przeźroczystymi
przelał kielich
bez echa
obojętność zalała
gorące dotąd nadzieje
uczucia parą ulatują
ponad rzeczywistość
zagubione pragnienia
szukają ekspresji
w kącie pod ścianą
szlocha
młoda miłość
przekwita
Pamiętam...
chcę zasnąć
nie mogę spać
zamykam oczy
wciąż widzę Twoją twarz
pamiętam tamte wieczory
gdy leżąc tak blisko
patrzymy na siebie
w ciszy
wśród ciemności nocy
pamiętam dwie iskry
pamiętam Twe oczy
wyrażały więcej niż słów tysiące
pamiętam Ciebie
nigdy nie zapomnę
Przez miłość do NIEGO...
przez miłość jestem taki
przez miłość jestem inny
przez miłość nie mogę normalnie żyć
przez miłość do świata, do ludzi
zawsze pomocny
nie mogę obojętnym być
przez miłość do innych
nie myślę o sobie
w miłości zatracony
a najbardziej kocham Ciebie
mimo, że przez tą miłość
jestem na wieki potępiony...
bez Ciebie...
nowy dzień wstaje...
nowy...
ale nie inny...
który?...
już nie wiem...
kolejny...
bez Ciebie...
Jeśli
jeśli wyjdę na łąkę do traw
do wiatru
dotknąć się dam
jeśli oczyma obejmę świat
a w piersiach
dumnie świeżość rozłoży skrzydła
jeśli cisza
nakrzyczy na mnie prosto w twarz
i odsłoni serce
jednym ruchem ust
rozpłaczę się
z bólu
istnienia
słabości
dumnej jak paw
Nieistotne
Mówisz, że świeci słońce,
twierdzisz,
że zapowiada się świetny weekend,
że życie stoi przede mną otworem...
Przestań tak mówić,
wcale mnie nie pocieszasz!
Czy nie widzisz, że brakuje mi Ciebie?
Że czekam i czekam...
a Ty zapatrzony w swe ego,
nic nie dostrzegasz,
nic nie rozumiesz.
A życie mija, jutro może mnie nie być.
Więc nie rób mi proszę nadziei na więcej,
nie wołaj kiedy masz taką ochotę.
Nie tego pragnie me serce,
łaknie ma dusza.
Sądzisz nie teraz?
Oczekiwań nadszedł koniec.
Nie jestem już Twoja,
nie chcę być Twoją koleżanka,
odejdź na zawsze,
i pogrąż się w swym żałosnym świecie!
Znikam...
Wróć do mnie
A więc naprawdę już odeszłaś?
Zniknęłaś, piękna, z moich dni?
Twe każde słowo we mnie mieszka,
Wciąż jeszcze w uszach moich brzmi.
I jak wędrowiec wzrok o świcie
Na próżno w przestwór nieba śle,
Skowronka ujrzeć chcąc w błękicie,
Co z dzwonną pieśnią nad nim mknie:
Tak ja lękliwe oczy wznoszę
Na pola, łąki, borów gąszcz
I każdą pieśnią moją proszę:
O, wróć, kochana, czekam wciąż!
CIEŃ
Przemknął
Coś szepnął
W ciemności
Do Ciebie
Oddałbyś życie,
Że go słyszałeś
Niestety
Uroiłeś to
samemu sobie
a oddałbyś życie
Czujesz obecność
Sennych koszmarów
Przemknął
Widziałeś!
Skrył się
w ciemności
a ktoś Ci powie
nie ma nikogo
wybuchniesz śmiechem
w pokoju bez klamek
lecz czujesz obecność
Święcie przekonany, że przemknął
Widziałeś!
W ciemności
skrył się
Niestety
nie ma nikogo
choć oddałbyś życie
To nigdy nie minie
Cień twoim panem
coś szepnął
w pokoju bez klamek
On patrzy
On czuje
On słucha
On szepcze
Dlatego, że cię nie ma ...
Ciemność,
Cisza,
Pustka ...
Ogarnia mnie do szpiku kości
Przepełnia całą do brzegów.
Jestem sama,
choć wokół jest tylu ludzi.
Każdy się uśmiecha,
'wszystko jest ok',
ale ja wiem, że to tylko kłamstwa.
Nic nie jest w porządku!
Samotność to takie straszne uczucie,
że nikomu nie jesteśmy potrzebni,
nikt za nami nie tęskni,
dla nikogo nie jesteśmy źródłem na pustyni.
Płaczę,
Wykrzywiam twarz w przejmującym bólu.
To ból bezsensu.
To ból głębokiego żalu.
To ból którego nie można dotknąć...
Wiem, ze kiedyś to minie.
Rana zagoi się.
Pozostanie tylko blizna-
nieufność, strach,
że ktoś znowu ją otworzy
uwalniając to najgorsze
z ludzkich uczuć- samotność.
Sierociniec
oddałeś mnie do sierocińca
za młodu dzielnie czekałem
na Ciebie liczyłem dni
tygodnie miesiące lata
do twojego powrotu
wierzyłem że mnie uwolnisz
z tych murów samotności
że na mnie zamienisz ten głaz
w twoim wnętrzu
czy dowiem się jeszcze
czym jest miłość
doznam tego uczucia
Ja - Serce tak wcześnie
do sierocińca oddane
Samotność nocą
budzi się noc
w tysiącu zapachach
i tysiącu dźwiękach
a ja
zatapiam się w magii wyobraźni
i słyszę...
szemrzący blask
w tafli wody
jęczące skały
skradające się cienie
leśny oddech niepokoju
srebrne dzwonki
na niebie
złowrogie bzyczenie żuków
ogarnia mnie strach
bezduszny
krzykliwy
tęskniący
strach i... ciekawość
błyskawica przecięła niebo
pająki i chrabąszcze
układają się do snu
gdzieniegdzie sine mgnienie ćmy
chór dalekich głosów
nawołujących się duchów
szukających wśród zimnych dłoni ciepłego serca
wpadam w tę otchłań ciemności
wplątuję się w oddechy traw
w szepty świerszczy
zarośla śpiewają
a czarne gałęzie uginają się pod ich muzyką
zamykam oczy
stałam się jednym z nich
świeżym
rześkim
powiewem nocy
zagubionym w mrocznej dżungli
samotności
