Zamknięta w formie
Nawdychałam się
Kojących słów
Biegnąc w stronę morza
Inflacji moich pragnień
Stawiając bez oporu
Stopę na rozgrzanym piasku
Naruszyłam cienką granicę
Bycia sobą
Aż krzyknęłam
stop!
Głos się od skał odbił
Powrócił
Podkulając uszy
Nabrałam powietrza w płuca
Krążąc między pustymi słowy
Uniosłam dłoń do góry
Włosy twarz zakryły
Przestałam się bać
Rozbiłam kryształowe lustro
Z moim odbiciem
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Mam to we krwi
ze wszystkich kolorów wybieram czerń
ze wszystkich gwiazd
tę która zaraz zgaśnie
przesiaduję w samochodzie
w największych korkach
w największy upał
odnajduję się
zablokowany
w windzie między piętrami
spóźniam się zawsze i wszędzie
o ułami sekund
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Trzeba zachować ostrożność
Uśmiecham się dookoła
ostrożnie.
Aby żadna niechciana myśl
innego człowieka
nie wygryzła mi
dziury
w sercu.
Bo dopiero niedawno
uprzątnęłam wnętrze.
Poskładałam swój świat,
który był rozdrobniony
na małe
atomy.
Trzeba zachować
ostrożność.
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Scena po scenie...
szukasz, błądzisz, czekasz
i nagle zbieg okoliczności
wywraca Twoje życie do góry nogami
scena po scenie toczy się życie
a my zapomnieliśmy się nauczyć roli
gdy chcemy powiedzieć: replay
jest już za poźno
opada kurtyna
za chwilę znów się podniesie
i Ktoś powie nam
czy dobrze improwizowaliśmy
zbiegi okoliczności to część
doskonałego scenariusza
nikt tak jak my nie potrafi zepsuć tego
co przynosi przypadek
dlaczego ciągle zapominamy
to nie my tu rządzimy
mamy po prostu żyć
to za mało?
a może za dużo
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Pomyłka
Nie zamawiałam cierpienia
Z katalogu życia
Wybrałam wieczną miłość
Pewnie była przeterminowana
Albo pomylili paczki
To się zdarza
Tak często
Złożyłam reklamację
Stałam w kolejce
A za mną inni ludzie: niezadowoleni
Klienci fabryki snów
Gdy doszłam do okienka
Zderzyłam się z szybą
Dziś ósmy dzień tygodnia
Po prostu: nieczynne.
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Rozmyślania
Niewiem gdzie
Dalej iść
Błądzę wśród
Kwiatów błędu
Szukając prawdy
Topię się w kałuży
Słońce wyznacza mi
Jakąś drogę
Ale nie jasną
Gubiąc się powoli
Odnajduje swoje
Drugie ja
W chmurach
Szukam rozwiązania
Tylko czego?
Życia czy Śmierci?
A może siebie samej...?
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
W ciszy
W ciszy;
tylko pościel szeleści,
mgłą moją dłoń tuli Twoją.
Tak;
tęsknota opisuje,
wyraźnie tylko pejzaż pozostaje.
Łamiąc biel;
okrycie, szept, nie pozwala zasnąć,
spojrzeniem bezkres dłoniom pozostawiają.
Ruchem jednym;
odkrywam na świat,
na padół, na marzenia.
Nadzy.
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Obrazy życia
Tak zapatrzony w dni co minęły
w świecie namiętnych stalowych doznań
obrazy stare w oczach stanęły,
lecz czy odnajdę je, czy rozpoznam.
Gry co zostały po tamtych latach,
cienie zazdrosnych spojrzeń bez liku,
tam znowu w tłumie zgubiłem brata
i własnym życiem znów na śmietniku.
W głębi ciemniejszej od nocy chmurnej
w zaduchu czasu co się wypalił,
gdy mnie nękały najazdy zgubne,
lecz świat mój wtedy się nie zawalił.
Wierzyłem przecież, święcie ufałem,
słowa ktoś zabrał, w szufladę schował,
ale ja dalej w ciszy czekałem
aż przebrzmią echa... Tamta rozmowa...
I drgnęły usta milczeniem skryte
choć nieśmiałości całun okrywał,
jeszcze bezładne, całkiem rozmyte
obrazy jawią się pełnią życia.
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Jest szansa
dziewczęta wyjadą do Szwajcarii
już spakowały sukienki
wyszczuplone lato rtęć wypuszcza z rąk
wieczór pogrzebem mija mnie i dogasa
mało kto opiera się Europie
za te kilka groszy można kupić trochę zazdrości
święty spokój albo nawet kawałek własnego zycia
może i ja gdzieś wyjadę
studiować rysy na ścianach
albo z odprysków farby wróżyć
rychły początek świata
kiedy zbudzę się nagi
i poczuję szept bezimiennych ust na brzuchu
wysłucham każdym nerwem
aż do ostatniego słowa
jakby to była modlitwa do mnie
potem rzucę kilka banknotów i wstanę
- idźcie ofiara spełniona
jaskółki zasadzą deszcz i posmarują niebo słońcem
dziewczęta wrócą ze Szwajcarii
trochę krótsze sukienki
trochę dłuższe lądowiska spojrzeń
pasy startowe dla języka i już rozpędza się ta maszyna
wzbija leci i spada
coraz więcej dzieci spaceruje
trzymając w jednej dłoni powietrze
mniejsza o to
dziewczęta wrócą ze szwajcarii
i ja pewnie wrócę(skąd)
spotkamy sie i intensywnie obojętni
rozpakujemy walizki
wypijemy piwo a gdy szklanki napełnią się nocą
odejdziemy jak zawsze
jest nadzieja że wszystko się ułoży
pewnego dnia przy wódce
gdy nikt nie będzie miał już ust
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|
Kloszardzi
kara boska
być ciągle marionetką
fruwać po barierach
zgubić małe figle
liczyć pierwiastki
dawno zagubione
grać wiecznie nie tą
właściwą rolę
już dawno
nie rosnę
kremy nie pomagają
na zmarszczki
jestem
dorosła
Wierszyk dodał(a): admin
| |
|